Zaczynamy!

Moja matka ostatnio mi powiedziała, że powinnam zacząć zarabiać pieniądze. Wróciła kiedyś do domu i rzekła „Elma, jesteś już dużym psem. Koniec z kieszonkowym. Koniec z darmowym noclegiem i jedzeniem. Zacznij pracować.” Najpierw byłam w szoku, ale jej tego nie pokazałam. No dobra. Merdałam ogonem. Wieczorem zaczęłam się zastanawiać, co chcę robić i postanowiłam zostać blogerką. Jak już coś robić to na maxa, więc zamierzam być taka jak najbardziej znane influenserki takie jak Psionelka czy Mapsiaszyn. Jeśli myślicie, że poszłam po najmniejszej linii oporu to się mylicie, ponieważ próbowałam wykonywać inne zawody.

Moje początki – tester

Zaczęłam od testowania miękkości dywanów i wykładzin. Mam na to świetny sposób, zobaczony w internecie. (dzięki Riley the Boston Terier) Kładę pysk na testowanej powierzchni i z impetem jeżdżę nim po całym obszarze. Potem przechodzę do sposobu „na kołyskę” i wierzgam swoim grzbietem po całości. Niestety matka na mnie krzyczała, a ludzie nie płacili pieniędzy, więc teraz robię to okazjonalnie. I za darmo. No może za jedno podrapanie za uchem.

Jak zostałam malarką?

Niedawno również odkryłam w sobie talent malarski. Matka uważa się za artystkę i ciągle gada o jakiś kolorach, kompozycjach i innych dziwactwach, więc mi też się udzieliła jej pasja. Zaczęłam od malowania małych obrazów, najczęściej w samochodzie mojej ciotki. Dotykam swoim nosem szybę i rysuję wzorki. W sumie bardziej jest to technika pieczątkowania, ale ja się nie znam, więc nie będę się wypowiadać. Myślałam, że jej się podobało, bo zawsze się uśmiechała, ale wczoraj napisała matce, że koniec tego. Teraz jak będę jeździć autem to mam mieć suchy nos. Phi, ciekawe jak?! Straszyła też, że mam być ogolona maszynką, bo znalazła dużo mojej sierści. Co oczywiście jest pomówieniem i oszczerstwem, bo ja o siebie dbam i nic mi nie wypada. Nie porzuciłam jednak swojej malarskiej pasji i postanowiłam namalować wielki obraz. Tworzę go po kryjomu na szybie, na klatce schodowej. Chyba wszystkim się podoba, bo nadal jest i nikt go jeszcze nie zmazał. Codziennie dodaję nowe elementy, więc jak będzie gotowy to Wam go pokażę.

Będę kolejnym Dr.Dre

Próbowałam również wejść w branżę muzyczną i obecnie odbywam staż jako dźwiękowiec. Tworzę niezłe bity. Pracuję ciężko, ponieważ przez ok.3 godziny dziennie, piszczę moim żółtym psem-zabawką. Wydaje mi się, że jestem w tym dobra, ponieważ jak nie piszczę psem to śpiewam matce, by mi nim rzucała. Powstają fantastyczne piosenki, ale matce się chyba nie podobają, bo krzyczy „Elmaaaaaaaaa!”. Mam też różową, chrumkającą świnię, ostatnio moją ulubioną. Noszę ją wszędzie ze sobą, nawet na spacery. Zdarza się, że przynoszę ją do łóżka, bo często w nocy ktoś może na nią nadepnąć i co….wtedy znowu chrumka.

Comments (0)
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *