Moja opinia o szelkach Julius K-9

Z racji tego, że jestem fashionistką, mam w swojej szafie nie tylko różne ubrania, ale także akcesoria. Każdy pies powinien mieć wybór co chce ubrać. Za mnie decyduje matka jako moja służba. Dziś opowiem Wam o moich szelkach Julius K-9.

Wygląd

Szelki wyglądają kosmicznie. Najczęściej je zakładam kiedy idę w góry lub na dłuższy spacer. Oczywiście mogłam wybrać sobie ich kolor. Tym razem postawiłam na turkusowy. Matka oczywiście chciała kupić mi różowy (feee), ale się nie dałam. Jeśli nie lubicie się wyróżniać, to producent ma w swoim asortymencie również czarne, moro czy granatowe.

Kolejnym bajerem są boczne napisy. Można je modyfikować w dowolny sposób, ponieważ są na rzepy. Jeśli chcecie, aby były bardziej spersonalizowane to nie ma problemu. Napiszą Wam wszystko co chcecie, ogranicza Was tylko ilość liter. Ja posiadam standardową wersję z tekstem „Julius K-9”. Wiąże się z tym też ciekawa historia. Kiedyś stałam z matką w kolejce po lody (nie pytajcie). Podeszła do nas jakaś Pani i wywiązał się dialog:

  • Pani: „Przepraszam bardzo, czy ten piesek jest po tresurze K-9?”
  • Matka (chyba nie zrozumiała pytania): „Yyy…tak.”
  • Pani: „I takie szelki się dostaje?”
  • Matka: „Nie, nie. Kupiłam jej.”
  • Pani do swojego dziecka: „Nie podchodź do pieska, bo on jest teraz w pracy ze swoją Panią.”

Dadammm, kurtyna! Matka do tej pory nie wie o co chodziło w tej rozmowie, ale ja podjęłam wtedy ważną decyzję – będę pracować w policji. Jak wiecie – nie przyjęli mnie. Nie chciałam szukać narkotyków tylko piłek.

Szelki Julius k-9

Wady i zalety

Wracając do szelek. Poza tym, że zwracają swoją uwagę to oprócz tego są zapinane, regulowane, wodoodporne, łatwo się je czyści i mają odblaskowe elementy. Posiadają również uchwyt, za który nie raz, nie dwa byłam wyciągana z wody lub odciągana od innych psów w trakcie zadym (o tym w swoim czasie).

Jak już wspominałam są to świetne szelki, ale na dłuższe wycieczki kiedy ważne jest moje bezpieczeństwo i komfort spaceru. Ubieram je, gdy jadę samochodem, chodzę po górach, a czasem zakładam idąc do weterynarza. Użytkuję je od 2 lat i nie było z nimi żadnych problemów, nic się nie uszkodziło, popsuło czy odpadło. Bardzo szybko się je zakłada i zdejmuje. Niestety nie jestem ich zwolenniczką, ponieważ mnie obcierają. Prawdopodobnie dlatego, że jestem niewymiarowym i bardzo ruchliwym psem. Nie są też dobrym rozwiązaniem w upalne dni, ponieważ zasłaniają sporą część ciała. Czasem, jak matka chce mi ubrać szelki Julius to uciekam i chowam się pod łóżkiem.

Pies w górach
Elma w Szczyrbskim Pleso.

Moja opinia

Podsumowując, Julius K-9 są to super szelki. Jestem w nich bezpieczna, nie ciągnę chodząc na smyczy i mogę je modyfikować, dokupując nowe przypinki, sakiewki czy ledy, które można do nich przyczepić. Są dostępne w wielu rozmiarach, więc nieważne jak dużym jesteś pieskiem – znajdziesz rozmiar dla siebie.

Macie szelki czy obrożę?

Comments (0)
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *