Yellow Dog Project – co oznacza żółta wstążka u psa?

Każdy pies jest inny. Jedne są miłe i grzeczne (ja), drugie są strachliwe i nerwowe (też ja), a jeszcze inne bywają agresywne (matka mówi, że ja też taka jestem, ale nie wierzcie jej).

Ostatnio na Instagramie, Lifemanagerka poruszyła temat głaskania bez pozwolenia, podchodzenia z innym psem czy też namawianie dzieci do zabawy z obcym psem. Koniecznie przeczytajcie, aby wiedzieć co oznacza żółta wstążka, w tym naszym psim świecie KLIK

Dzieciństwo

Ja Wam chcę opowiedzieć o sobie, bo najlepiej mówi się na podstawie własnych przeżyć. Jak wiecie, pochodzę z małej miejscowości pod Krakowem. Byłam najmniejszym psem i zostałam prawie ostatnia bez nowego domu. W sumie ja i mój brat Edek. Jeśli myślicie, że najmniejszy pies jest kochany, głaskany i całowany to się mylicie. W moim domu mieszkały również wielkie Chow-Chowy, które były sprowadzone z dalekiej Rosji, w celach prokreacyjnych. Żyłam tam między nimi. Miałam w sumie swój kojec, łóżko dzielone z bratem i miski. Jeśli chodzi o to ostatnie to byłam małym żarłokiem. Zakradałam się do misek wielkich Chow-Chowów i kradłam im ziarenka karmy. Z racji tego, że byłam mała i zwinna to byłam też niezauważalna jak bombowiec B-2 na radarach. (nie pytajcie skąd to wiem, ale moja Matka jak była mała oglądała dużo odcinków serialu „Jag – wojskowe biuro śledcze”). Czasem zdarzało się, że byłam przez nie goniona. Całe moje dzieciństwo to była walka o przetrwanie i nowy dom. 

W nowym domu

Jak już trafiłam do mojego nowego domu i poznałam moich rodziców, to zauważyłam, że w tym domu jest wiele strasznych potworów. Co prawda, miałam własną miskę z wodą i karmą, swoje łóżko, zabawki, własne smycze i obroże, ale miałam też wiele niepokoju. Zaczęło się od tego jak odkryłam pewne urządzenie, które wciąga paprochy z podłogi i wydaje głośny dźwięk. Ma taką długą rurę zakończoną różnymi szczotkami. Matka nazywa to odkurzaczem. Do tej pory przeraża mnie jego dźwięk, chociaż ostatnio stawiam się i go oszczekuję. Co mi będzie jakiś potwór po domu jeździł.

To był chyba moment kiedy zaczęły się moje stany lękowe. Obecnie boję się odkurzacza, okapu, dolnej szuflady w kuchni, w której mieszka tester (jego też się panicznie boję). Jestem przerażona jak matka gotuje, boję się podniesionego głosu, klaskania, burzy z piorunami, sztucznych ogni, jazdy samochodem, głośnej muzyki, suszarki do włosów, foliówek, blistrów z lekami i patyczków do uszów. Uff…chyba wszystko wymieniłam. Z reguły większość psów ma jakieś fobie, ja mam ich wiele, ale żyję całkiem nieźle i mam się dobrze. 

Spacery

Jestem ułożonym psem. Umiem chodzić na smyczy, jak i bez niej, bo jestem nauczona najważniejszej komendy – „do mnie”. Często rodzice mnie zabierają na spacery, do restauracji, na różne imprezy plenerowe. Grzecznie spędzam z nimi czas leżąc lub siedząc u matki na kolanach. I tu zaczyna się mój psi dramat – ludzie. 

Nie ma dnia, żebym nie słyszała „Patrz, to piesek z Maski” albo „Majlo” albo „Patrz jaki ładny piesek, idź pogłaskać”. A ja głaskania przez obcych nie lubię. W takich momentach odsuwam głowę w drugą stronę i chowam ogon pod dupę. Matka zawsze wtedy musi mnie ratować z opresji, mówiąc, że nie lubię być głaskana. Dodatkowo mam również żółtą smycz, kiedyś miałam kokardkę. Niestety nic nie przyniosło zaplanowanego efektu. 

Postawcie się teraz na miejscu psa. Ja mam ok.35 cm wielkości, mało, prawda? Każdy człowiek jest ode mnie większy, dodatkowo wyciąga w moim kierunku ręce. Ja nie wiem czy chce mnie pogłaskać czy zrobić mi krzywdę. Dlatego uciekam. Świat jest ogromny dla takiego małego stworzenia jakim jesteśmy. 

Żółta wstążka

Jako psia blogerka, czuję, że powinnam się wypowiedzieć na ten temat. My też, tak jak ludzie odczuwamy emocje. Możemy się cieszyć, być smutni czy się bać. Trzeba to uszanować. Jeśli zobaczycie żółtą wstążkę u psa, smycz, obrożę czy jakikolwiek żółty element to uszanujcie to i nie podchodźcie. Takie pieski mogą:

  • Bać się lub być lękliwe,
  • Być psimi ratownikami lub pomagać osobom niepełnosprawnym (są w pracy, nie przeszkadzajmy im),
  • Być w trakcie szkolenia,
  • Mieć problemy behawioralne,
  • Być po operacji lub w trakcie leczenie i potrzebują spokoju,
  • Źle reagować na ludzi,
  • Być ze schroniska lub po adopcji i jeszcze nie oswoiły się z nową rzeczywistością,
  • Po prostu tego nie lubią.

Co robić, gdy widzimy takiego psa?

Najlepiej zaakceptować jego potrzebę przestrzeni. Nie podchodzić z dziećmi, innymi psami czy z wyciągniętymi rękami. Jeśli koniecznie chcemy pogłaskać takiego psa, ZAWSZE poprośmy o pozwolenie. Odmowa nie powinna być powiązana z poczuciem winy właściciela. W końcu robimy to dla naszych ukochanych zwierzaków. 

Dlatego, ja Elma pies marki Jack Russell Terrier, ważąca z 6 kg i mieszkająca w Krakowie, apeluję do Was – uszanujcie naszą potrzebę przestrzeni. Jeśli widzicie psa ubranego w żółty kolor – uśmiechnijcie się i idźcie dalej.

Podajcie tę informację dalej w świat! Dzięki Lifemanagerka i wszystkim innym za głośne mówienie o tym! Pozdrówki w noski dla Kluseczek <3 

PS. Boję się jeszcze weterynarza!

www.doggiedrawings.net
Comments (0)
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *